format: 57,3x37 cm
brom
nakład 1/1
format: 56,5x46,5 cm
brom
nakład 1/1
Urodzony 10.08.1942 r. w Baranowiczach. Fotograf, filmowiec, kurator, teoretyk fotografii. Absolwent Uniwersytetu Mikołaja Kopernika
w Toruniu (Wydział Sztuk Pięknych, 1961-66) i PWSFTviT w Łodzi (Reżyseria, 1969-74). Od 1966 roku jest członkiem ZPAF (od 2002 – członek honorowy). Autor kilkudziesięciu filmów poruszających tematykę etnologii, sztuki i obrzędów ludowych, dokumentów biograficznych.
W latach 60-tych współtworzył legendarną grupę 0-61, jego dokonania z tego okresu są ciągle inspirujące dla licznych młodych artystów, którzy zadają niebłahe pytania o ideowy sens sztuki i jej rangę. Przez kilka następnych lat Różycki (wspólnie z J. Robakowskim i W. Bruszewskim) działał w Warsztacie Formy Filmowej, najważniejszej formacji lat 70-tych, rozpoznającej miejsce fotografii w obszarze konceptualno-medialnym. Konsekwencją tych artystycznych działań była późniejsza, kilkunastoletnia filmowa działalność Różyckiego,
w którego twórczości pojawiają i rozwijają się wątki o charakterze egzystencjalnym i religijno-mistycznym. Współcześnie, twórczość artysty jest ważnym głosem w dyskusji o znaczeniu i istocie sztuki. W rozumieniu Różyckiego sztuka ma charakter uświęcający wobec codzienności. Stąd potrzeba artystycznej szczerości i przywołanie metafizycznych, nierzadko religijnych treści.W tym kontekście, fotograficzna aktywność Różyckiego jest niezmiernie aktualnym i ważnym, wyjątkowym znakiem naszego czasu.
Zrealizował kilkanaście wystaw indywidualnych, uczestniczył w kilkudziesięciu wystawach zbiorowych, m.in. „Fotografia subiektywna“, „Fotografowie poszukujący“, "Marzyciele i świadkowie. Fotografia polska XX wieku“.
Prace znajdują się m.in. w zbiorach: zbiorach Muzeum Sztuki w Łodzi, Muzeum Narodowego we Wrocławiu, Muzeum Historii Fotografii
w Krakowie, Muzeum Okręgowego w Toruniu, Galerii Wymiany i kolekcjach prywatnych.
OD AUTORA:
„Im bardziej rozwija się technologia i cyfrotechnika, komputeryzacja czasu, tym bardziej moja wyobraźnia (nawet, gdyby ktoś chętnie nazwał mnie anachronicznym) coraz sentymentalniej sięga do technik dawnych epok. Uproszczony model tej mojej teorii jest następujący: im bardziej jest skomplikowana i wydłużona w czasie technika powstawania obrazu (im więcej ciemni) tym więcej mam szacunku do tej fotografii. Ten sam szacunek widać na twarzach osób fotografowanych również na dawnych zdjęciach amatorskich. Tym wyraźniej się to rysuje, im odleglejszy jest czas powstania zdjęcia. Ponadto w stawaniu vis á vis aparatu zarysowywał się cały teatr wzruszeń, napięć i powagi. Przyznam, że zadurzyłem się w specyfice tej dawnej fotografii. Czy dzisiaj jest to jeszcze możliwe?
Fotografia ma zdecydowanie swój język. Myślę oczywiście o starej technologii. Fotografia dla mnie nie jest tylko „przygodą plastyczną” - ma swoje głębie, ciemnie i tajemnice. Ma poza tym to, czego nie może mieć inna dziedzina sztuki, ani technika zapisu (włącznie z filmem) - utrwalenie i zamrożenie chwili. Inkluz czasu i miejsca zatopiony w żelatynie. Onegdaj o ważności utrwalenia przez fotografa swojego oblicza zadziwiająco wiedział każdy. Przed fotografowaniem następowało swoiste namaszczenie, ubieranie się odświętne, pozowanie pełne powagi, wydelegowywanie z siebie maksymalnie najlepszych cech, piękna wyrazu twarzy i generalnie usztywnianie się. To usztywnianie się to zarówno daleka, jak i w końcu niedaleka pamięć (w zależności od pokolenia), że dla aparatu
i negatywu niskoczułego trzeba oddać siebie dłużej. Może dlatego te odległe zdjęcia emanują prawdą, wiedzą o przeszłym życiu i mają dar przekonywania do siebie, do odległych spraw i ludzi.
Dzieciństwo jest darem od Boga - jednorazowym, niepowtarzalnym. Wydaje się to być prawdą raczej mało odkrywczą. W tym podarowanym czasie, w młodym człowieku następuje tak ogromne skondensowanie doświadczeń, moc ciekawości świata, spotęgowanie emocji i wrażeń, pierwsze doznanie tajemnic świata, pierwsze podglądy, oglądy i ... poglądy. Nie da się już tego nigdy zastąpić zachwytami i wiedzą lat późniejszych. Pozornie więc świat dzieciństwa jest niepowracalnym, lecz jak mówią z drugiej strony doświadczenia i akty twórcze bardzo wielu artystów, ten czas powrotu jest możliwy. Jeżeli nawet tak nie jest do końca, doznanie dziecka staje się potężnym motorem dla ważnych dzieł literackich, muzycznych, plastycznych. Dzieła te dodatkowo mają tak niezwykłą moc oddziaływania na innych, stają się ikonami pokoleń, wieku i wchodzą w kanon dziejów kultury, przechodząc tym samym do nieśmiertelności. Czy dziecko jest odtwarzalne? Można by zażartować, że gdy przechowujemy negatyw ze zdjęciami dziecka, to pewnie tak. Jednak najlepiej nosić dziecko w sobie jak najdłużej.“
A. Różycki z katalogu wystawy „Fotografia nostalgiczna“(Galeria FF, 2005)

