"Rumunia - kraj przyjaznych ludzi" album z fotografiami wykonanymi przez uczniów, absolwentów oraz wykładowców WSFoto, wydany przez Green Gallery dzięki finansowemu wsparciu Rumuńskiego Instytutu Kulturalnego w Bukareszcie oraz GWG Estate i Darka Cichockiego.
Album to owoc aż czterech wyjazdów plenerowych (w latach 2005-2008) w różne rejony Rumunii.
Niezależnie od tego, ile słyszeliśmy lub czytaliśmy na temat kraju którego nigdy nie odwiedziliśmy, albo ile zdjęć lub filmów dokumentalnych o nim oglądaliśmy, kiedy tam dotrzemy, nasze pierwsze wrażenia będą zaskakująco różne od naszych wyobrażeń. A gdybyśmy chcieli głębiej zrozumieć różne oblicza tego kraju, nie mielibyśmy innego wyjścia niż zamieszkać tam na kilka lat, mówić tamtejszym językiem, poznawać ludzi i wtopić się w ich kulturę. Wyobrażenia nie zastąpią autentycznych przeżyć.
Jaki więc może być cel albumu fotograficznego o danym kraju? Czy ma to być kolekcja pocztówkowych widoków, scen folklorystycznych i zdjęć zachęcających do turystyki? Czy przeciwnie, krytyka społeczna wybranych dziedzin życia codziennego albo dziwne, współczesne obrazy, na których wiele miejsc wygląda anonimowo? Na szczęście dla autora, istnieją inne możliwości.
Aparat fotograficzny stanowi świetne usprawiedliwienie tego, aby się zbliżać do ludzi, rozmawiać z nimi, lepiej ich poznać i nawet wejść do ich domów. Fotografia może być intensywnym, niezapomnianym przeżyciem, sposobem na wyrażanie wrażeń, stosunków, uczuć. Pozwala wyjść z roli turysty, spostrzec i przeżyć to, czego zwykły zwiedzający nigdy by nie zauważył.
Na tym polega podejście humanistyczne, którego uczymy w Warszawskiej Szkole Fotografii. Aby przekazać to w praktyce, organizujemy plenery w różnych krajach. Byliśmy dwukrotnie na Litwie, Ukrainie i w Czechach, a także jednokrotnie na Węgrzech, Słowacji, w krajach bałkańskich i w Rosji. W marcu 2005 roku grupa ponad 60 uczniów i wykładowców naszej szkoły, pojechała po raz pierwszy autokarem do Rumunii. W okresie Wielkiej Nocy, przez tydzień podróżowaliśmy w rejonie Sibiu, Copsa Mica, Medias i Sighisoara (rodzinnym mieście Drakuli). Podróż była tak udana i pełna przyjemnych niespodzianek, że zdecydowaliśmy powtórzyć ją rok później w tym samym rejonie.
Podobnie jak w każdym postkomunistycznym kraju Środkowej i Wschodniej Europy, w Rumunii można odnaleźć trzy kraje w jednym. Najstarszym jest tradycyjna Rumunia, która odróżnia się od innych krajów europejskich nietypowymi domieszkami wpływów kulturowych: węgierskich i saskich w Transylwanii, austro-węgierskich w części zachodniej, bizantyjskich w Bukowinie, rzymskich i tureckich w rejonie południowo-wschodnim, francuskich w stolicy. Druga Rumunia powstała po drugiej wojnie światowej jako państwo komunistyczne. Jej oblicze to brzydkie betonowe bloki mieszkalne, potworne fabryki (wiele z nich jest już opustoszałych i w ruinie), stalinowskie gmachy rządowe, ale to także mentalność ludzi wychowanych i żyjących w komuniźmie. Trzecia Rumunia to państwo demokratyczne powstałe w 1990 roku. Jej wizytówką są przeszczepione z zachodu banki, firmy, sklepy, restauracje i samochody. Równocześnie, w niektórych miejscach obecny jest wizualny chaos, wynikający z nadmiaru billboardów i reklam oraz nowych gmachów często budowanych bez żadnego przemyślanego planu urbanistycznego. Rumunia już należy do Unii Europejskiej i jest na drodze do odnalezienia swojej nowej tożsamości: mieszanki wielkich i bogatych tradycji ze współczesnym sposobem myślenia.
Fotograf unika tego, co oczywiste, dosłowne, znajome, a przyciąga go to, co spotyka się rzadko: niezwykłość, inność, a nawet margines. Podczas dwóch podróży autokarem do południowej Transylwanii, w 2005 i 2006 roku, naszych uczniów i wykładowców nie zainteresowała zbytnio komunistyczna lub współczesna Rumunia, ponieważ podobne motywy można znaleźć także w Polsce. Byli raczej zafascynowani tym, co stare i tradycyjne. Mieli uczucie, że ten świat prędzej, czy później odejdzie. Równocześnie pociągało ich fotografowanie cygańskiej mniejszości etnicznej (Romowie według oficjalnych statystyk stanowią około 2,5% rumuńskiej ludności, a według nieoficjalnych obliczeń nie przekraczają 8%).
W 2007 roku otrzymaliśmy od Rumuńskiego Instytutu Kultury dotację na wydanie w Polsce albumu fotograficznego o Rumunii. Zdaliśmy sobie wtedy sprawę, że zdjęcia, które dotychczas zrobiliśmy były bardzo ograniczone tematycznie i dotyczyły tylko jednego rejonu kraju. Zdecydowaliśmy się na dodatkowe plenery. W grudniu 2007 dwie małe grupy, każda składająca się z jednego wykładowcy i dwóch uczniów, ruszyły na dwutygodniową wyprawę po Rumunii. Jedna z nich podróżowała samochodem w rejonie północnym, a druga pociągiem w środkowej i południowej części kraju. W marcu 2008 roku, grupa ponad 60 uczniów i wykładowców pojechała autokarem na plener do zachodniej części Rumunii. Z ogromu zrobionego materiału, do projektu albumu nasi uczniowie i wykładowcy zgłosili około 7000 zdjęć. Spośród nich wybraliśmy 1515, a po ostatniej selekcji do albumu trafiło 171 fotografii.
Fotografowanie mieszkańców Rumunii jest czymś więcej niż tylko przyjemnym spotkaniem z człowiekiem. Jest to silne przeżycie obcowania z ludźmi obdarowanymi niezwykłym ciepłem oraz szczerą, bezinteresowną gościnnością. Mamy nadzieję, że z upływem czasu, nie stracą tych cennych zalet.
Marian Schmidt