Do czytania książek Bryana Petersona w zasadzie nie trzeba zachęcać. Seria jego podręczników fotograficznych ma już swoich wiernych odbiorców. Myślę jednak, że najnowsza pozycja - poświęcona makrofotografii i fotografowaniu zbliżeń - jest książką szczególną. Wraz z rozwojem techniki cyfrowej, ten właśnie gatunek fotografii rozwija się chyba najdynamiczniej. Kiedyś fotografowanie z bardzo bliska było dostępne jedynie nielicznym - wyposażonym w specjalistyczny sprzęt i nieziemską cierpliwość. Teraz mikroświat wokół nas jest na wyciągnięcie ręki. Ułatwienia technologiczne nie znaczą jednak zbyt wiele, jeśli nie idą za nimi ciekawe pomysły.
Peterson w swojej nowej książce pokazuje przede wszystkim, jak patrzeć na makrofotografię w indywidualny i twórczy sposób. Nie jest to podręcznik poświęcony wyłącznie zagadnieniom stricte technicznym. Tłumacząc zawiłości sprzętowe, autor cały czas ma na uwadze kwestie poszukiwania ciekawych tematów i ich kreatywnego wykorzystania.
Jest to więc pozycja, z którą warto się zapoznać niezależnie od stopnia zaawansowania. Początkujący znajdą w niej wyczerpujące omówienie kwestii technicznych. Zaawansowani z pewnością docenią rozważania dotyczące rozwijania własnego stylu. Nawet w przypadku makrofotografii trzeba bowiem pamiętać, że udane zdjęcia powstają jedynie z połączenia umiejętności technicznych z artystyczną wrażliwością.
Z czystym sumieniem mogę polecić nową książkę Petersona tym, którzy choć raz spróbowali fotografować w trybie makro. A założę się, że dotyczy to wszystkich posiadaczy cyfrówek.
Wojtek Tkaczyński